Testament Paca

I
nformację o testamencie L. M. hr. Paca sporządzonym w Paryżu 9 sierpnia 1834 roku zamieściliśmy w pierwszym numerze naszego pisma - w sierpniu 1995 r. Wywołała ona nie małe zamieszanie. W centrum uwagi znalazło się też stowarzyszenie Hrabstwo i Gmina Dowspuda, które zainicjowało akcję rozdziału symbolicznych florenów Paca wśród mieszkańców Regionu Dowspuda.
N
apawa smutkiem fakt, że wiadomość o istnieniu testamentu Paca, chociaż było o nim tak głośno parę lat temu, nie wzbudziła szerszego zainteresowania wśród przedstawicieli nauki polskiej. Widać z tego, że Pac poszedł mocno w zapomnienie.
Tajemniczy testament Paca, który ujawniamy w całości, był i jest dostępny dla każdego w Archiwum Narodowym w Paryżu (dział rękopisów, katalog osobowy: Pac Luis Michel), gdzie nasz bohater udał się na emigrację po upadku Powstania Listopadowego. Swój ostatni testament Pac sporządził w języku francuskim, co najmniej w trzech kopiach, nieznacznie różniących się w treści. Przed wyjazdem na Bliski Wschód dwie z nich zdeponował w Paryżu: jedną u barona Bignon a inną u Franciszka Delefourt, z zaznaczeniem, aby w razie jego śmierci otworzyli testament w obecności generała Kniaziewicza i hrabiego Ludwika Platera. Te dwie kopie testamentu znajdują się obecnie w wspomnianym archiwum paryskim, w zespole akt obejmujących dokumenty z procesu wszczętego przez jego córkę Ludwikę o dział spadku po Pacu.
Natomiast o istnieniu trzeciej kopii testamentu dowiadujemy się z listu konsula francuskiego, adresowanego 31 sierpnia 1834 r. do panów Delessert i spółka w Paryżu, tuż po zgonie Paca. Pisał on: "Gdy chodzi o testament, powiedział [Pac] , że sporządził go na rzecz córki, swego jedynego dziecka, które jest w klasztorze w Rzymie oraz, że dokument ten znajduje się w Korfu i jest w posiadaniu jego guwernera".
Publikujemy tekst testamentu L. M. hr. Paca z myślą przybliżenia go szerszej publiczności, a zwłaszcza mieszkańcom dawnego Hrabstwa i Gminy Dowspuda. Testament Paca nie doczekał się dotąd naukowego opracowania i na to trzeba będzie jeszcze trochę poczekać.
Dodajmy też, że ostatni akt woli L.M. hr. Paca był dokumentem zupełnie nie znanym luminarzom nauki jedynie w czasach PRL. Józef Kaczkowski już w 1918 roku wykazał niezbicie, że testament Paca nie jest mu obcy. W książce zatytułowanej Konfiskaty pisał bowiem: "Testamentem wykazał on [L.M. hr. Pac - uzupełnienie Redakcji] kapitał 8.000.000 fr., z których zapisał córce 3/5, a 2/5 rozdzielił na różne cele. Na opiekuna córki mianował Kniaziewicza, a Bignona i Ludwika Platera egzekutorami." (zob. J. Kaczkowski, Konfiskaty, Warszawa 1918, s. 297 i nast.).
Tymczasem jeszcze w 1995 roku "o francuskim testamencie Paca nie słyszano w Instytucie Historii Polskiej Akademii Nauk. Nic nie wiadomo na ten temat Polskiemu Towarzystwu Heraldycznemu. Archiwum Państwowe m. st. Warszawy także wykręca się od jednoznacznie potwierdzającej odpowiedzi. Istnienia dokumentu nie może potwierdzić Archiwum Główne Akt Dawnych ani Centralny Ośrodek Informacji Archiwalnej w Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych. Podobnie Biblioteka Narodowa. Jak powiedziano nam w BN, jednolite archiwum Paców, w którym taki testament mógłby się znajdować, po prostu nie istnieje."
(Peter Berger, Gdzie jest forsa hrabiego, w: Express Wieczorny - Kulisy, nr 233/14443/, Warszaw
a, Piątek, 6 października 1995 r., s. 11).


Testament
Ludwika Michała hr. Paca
sporządzony w Paryżu 9 sierpnia 1834 roku
Oto mój testament zdeponowany u Pana barona Bignon z prośbą, aby w razie mojej śmierci zechciał go otworzyć w obecności Pana Generała Kniaziewicza i Pana hrabiego Ludwika Platera.
(-) Ludwik Michał Pac
Oto mój testament zdeponowany u Pana Franciszka Delefourt z prośbą, aby w razie mojej śmierci zechciał go otworzyć w obecności panów Generała Kniaziewicza, barona Bignon i hrabiego Ludwika Platera.
(-) Ludwik Michał Pac
Ja, niżej podpisany i zamieszkały w Paryżu, niniejszym testamentem olograficznym daję swojej córce Ludwice Pac [pewne dobra], postanawiając jednocześnie, że jej opiekunem będzie Pan Generał Kniaziewicz, kuratorem - Pan baron Bignon a opiekunem w zastępstwie - Pan hrabia Adam Soltan oraz prosząc ich, aby zechcieli przyjąć i uszanować zaufanie jakim ich darzę w aktualnej sytuacji. Ustanawiam także Panów hrabiego Ludwika Platera, Aleksandra Jałowieckiego i Pana Plichtę, p
rzebywających w Paryżu, egzekutorami testamentowymi i powierzam im wykonanie postanowień niniejszego testamentu oraz troskę o interesy moich zapisobiorców, w tym dotyczące zwłaszcza mojej córki.
Daję i zapisuję dla swojej córki Ludwiki Pac wszystkie przedm
ioty znajdujące się w Paryżu, jak również wszystkie pozostałe przedmioty, które do mnie należały przed śmiercią. Gdy zaś chodzi o moje wierzytelności i ruchomości, które posiadam w Europie i w Ameryce, daję i zapisuję mojej córce 3/5 ich część, natomiast pozostałe dwie piąte daję i zapisuję do rozdziału dla moich współtowarzyszy, żołnierzy polskich znajdujących się w Ameryce, wykorzystując w tym celu moje fundusze ulokowane w tymże kraju.
Gdy chodzi natomiast o 2/5 część moich wierzytelności i ruchomości z
najdujących się w Europie, rozporządzam nimi w następujący sposób.
Zapisuję dla P[ana] Zubelewicza, mojego kasjera w Różance, osiem tysięcy florenów polskich, dla Antoniego Kotarskiego, mojego lokaja - sześć tysięcy florenów.
Zapisuję dziesięć tysięcy florenów polskich do podziału w równych częściach dla Stanisława Gładkiego, zajmującego się zapalaniem latarni w moim pałacu w Warszawie, dla Wierzbiły - świadczącej pomoc w kuchni, dla Jana Jeleniewskiego - służącego, dla Jana Koncewicza - służącego oraz dl
a Filipowicza - rzeźbiarza zatrudnionego w Dowspudzie.
Zapisuję także trzy tysiące florenów dla sukcesorów Żydówki Lejbkowej, zwanej Szachrajką oraz cztery tysiące florenów polskich dla sukcesorów w linii bezpośredniej Chaima Hirszowicza, mojego listonosz
a z Dowspudy.
Zapisuję stałą pensję w kwocie jednego tysiąca dwustu florenów polskich, płatną każdego roku, dla Pana Jana Lomana, mojego byłego sekretarza, prosząc go jednocześnie aby udzielił egzekutorom testamentowym - jeśli będzie to nieodzowne - wszel
kich wyjaśnień oraz pomocy w prowadzeniu korespondencji.
Zapisuję dziesięć tysięcy florenów do dyspozycji Pana Generała Kniaziewicza, z załączonym listem, w którym ujawniam przeznaczenie tych funduszy.
Zapisuję pięćdziesiąt tysięcy franków na rzecz prowa
dzenia interesów związanych z naszym nieszczęśliwym losem, powierzając je księciu Czartoryskiemu oraz Panom Morawskiemu i Plichcie, upoważniając ich do spożytkowania tych funduszy na cele poufne lecz nie na rzecz osób.
Zapisuję dziesięć tysięcy franków dl
a Pana Oleszczyńskiego, rzeźbiarza polskiego, aby jego dłuto było należycie wykorzystane do uwiecznienia pamiątek chwały narodowej.
Zapisuję sześć tysięcy franków dla tych spośród rodaków polskich, którzy wnieśli największy wkład do dzieła o rewolucji pol
skiej, przygotowywanego do wydania przez Maurycego Mochnackiego; nagrody przyzna Stowarzyszenie Pomocy Nauczycielek Polskich w Paryżu.
Asygnuję dwa tysiące florenów polskich do podziału dla proboszczów w Raczkach i Janówce, przy czym połowa tej sumy jest
przeznaczona na odprawienie dwóch mszy żałobnych za spokój mojej duszy a druga jej część powinna być rozdana tego samego dnia wśród najbiedniejszych z obu tych parafii.
Zapisuję cztery tysiące florenów dla najbiedniejszych spośród żydowskich mieszkańców R
aczek i wyznawców wiary ewangelicznej Pana Proboszcza Dąbkowskiego, upraszając go jednocześnie, aby zechciał zająć się dobrowolnie i bez jakichkolwiek zobowiązań rozdziałem tych funduszy.
Zapisuję także dziesięć tysięcy franków Stowarzyszeniu Dobroczynnoś
ci Pań Polskich aby w ten sposób wesprzeć ich charytatywne i budzące nadzieję przedsięwzięcia.
Zapisuję dla egzekutorów mojego testamentu kwotę dwunastu tysięcy franków, aby mogli bez strat rozporządzić powierzonymi im funduszami, a także na podróże w spr
awach dotyczących Ameryki jak również na inne nie przewidziane wydatki.
Upraszam mojego przyjaciela Pana Fenimor Cooper, którego sympatia dla mojego narodu jest tak dobrze znana, aby zechciał wspierać swoimi funduszami każdą osobę zajmującą się udzielanie
m jakiejkolwiek pomocy dla moich zacnych lecz nieszczęśliwych rodaków.
Zapisuję i oddaję do dyspozycji P[ana] hrabiego Soltana, mojego przyjaciela, osiem tysięcy franków, z prośbą o wykorzystanie tych funduszy w sytuacjach nadzwyczajnych i wymagających ws
parcia, na pokrycie kosztów podróży i inne nieprzewidziane wydatki w czasie sprawowania opieki nad moją córką.
Zapisuję wreszcie pozostałe dwie trzecie moich wierzytelności i dóbr ruchomych znajdujących się w Polsce - po odjęciu poczynionych już z tych fu
nduszy zapisów i darowizn - na rzecz Stowarzyszenia Pomocy Szkoleniowej, kierowanego przez Księcia Czartoryskiego, którego mam honor być członkiem.
Żałuję bardzo, że wskutek nieprzewidzianych okoliczności opiekę swego jedynego dziecka nie mogę powierzyć c
iotce Pani Księżnej Niesiołowskiej, aczkolwiek z pewnością Ludwika dotąd korzystająca z jej rad i przykładu nigdy nie zejdzie z obranej drogi cnoty i religii.
Proszę bardzo osoby, które będą sprawowały opiekę nad moją córką, aby były rzecznikiem stałego j
ej zamieszkania we Francji, aż do uzyskania pełnoletniości. Moich przyjaciół proszę o wybaczenie, że z powodu nieuzasadnionego inwalidztwa moich rąk prawie przez 20 lat nie sięgałem po pióro.
A oto przybliżony inwentarz tego, co posiadam: kapitały zdeponowane u Pana barona Delessert na kwotę dochodu dwunastu tysięcy franków; u Panów Falconets Zuarante - tysiąc dukatów neapolitańskich; papiery wartościowe na kwotę dochodu tysiąc pięćset rent francuskich ulokowane w różnych miejscach w Ameryce, zdeponowane za pokwitowaniem u Panów Lamare, Piet i Poignent - notariuszy w Paryżu; składniki pewnych funduszy znajdujących się u Pana Vella, amerykańskiego bankiera w Paryżu; obligacje meksykańskie i kolumbijskie znajdujące się u Panów Simpson i Batard w Londynie.
Wa
rtość całego inwentarza, to jest to, co posiadam aktualnie, opiewa na kwotę około ośmiuset tysięcy franków.
Oto mój testament i moja ostatnia wola, którą sporządziłem na piśmie i własnoręcznie podpisałem.
Sporządzono w Paryżu, 9 sierpnia tysiąc osiemset tr
zydziestego czwartego roku - to jest 1834.
(-) Ludwik Michał Pac

Paryż 1834 august [sierpień] 9.

Szanowny Jenerale, doznając ciągle zasług Jego dla siebie przyjaźni, uwielbiając Jego cnoty i poświęcanie się dla Ojczyzny, z zaufaniem ośmieliłem się powierzyć Mu opiekę mej córki a razem przyjąć sekretny obowiązek zaspokojenia zaciągnionego przeze mnie długu dziesięciu tysięcy zł polskich u Pani Majorowej Janikowskiej w Warszawie w r. 1831, na jaki to cel zapisałem sumę odpowiednią w testamencie moim, a to jedynie w razie gdyby Rząd Rosyjski tak był okrutny ażeby takowy dług skasował i zupełnie opłatę odmówił z majątku mojego. Gdyby zaś przeciwnie rzeczona Janikowska zaspokojona na dobrach została, upraszam, Jenerale, abyś raczył obrócić tę kwotę w sposób jaki uznasz najpożyteczniejszy dla poparcia świętej sprawy naszej - czego pragnie życzliwy Jego przyjaciel i sługa
(-) L. Pac

Revers IP Lomana załączam z dodatkiem [i] jako sumiennie składam, lubo nie wątpię o Jego charakterności i upraszam Jenerała o zachowanie tego pozora. (-) L. Pac
______________________________________________
Opracował: Aleksander Radzaj.
Tumaczenie z jez. francuskiego: Anna Johansson.
Konsultacja językowa: Jean-Sebastian Tavernier


Ceci est mon Testament déposé chez Monsieur le Baron Bignon en le priant qu'à l’époque de ma mort constatée de vouloir bien l'ouvrir en présence de Monsieur le Général Kniaziewicz et de Monsieur le comte Louis Plater. (-) Louis Michel Pac
Ceci est mon Testament déposé chez Mr François Delefurt en le priant qu'au cas de ma mort constatée de le faire ouvrir en présence de Messieurs le Général Kniaziewicz, Baron Bignon et du Comte Louis Plater.
(-) Louis Michel Pac.
Moi soussigné et domicile à Paris par le présent testament olographe je donne à ma fille Louise Pac pour tuteur Monsieur le Général Kniaziewicz, pour curateur Monsieur le Baron Bignon, et pour subrogé tuteur Monsieur le Comte Adam Soltan, en les priant de vouloir bien accepter ce pardon que je considèrerais comme un ancien gage de leur amitié et de leur déférence, à la position où je me trouve. Je nomme aussi Messieurs le Comte Louis Plater, Aleksandre Ja
łowicki, et Monsieur Plichta, tous demeurant à Paris mes exécuteurs testamentaires, et je leur confie le bien-être et les intérêts de mes légataires aussi bien que ceux de ma fille.
Je donne et lègue à ma fille Louise Pac tous mes meubles meublants qui se trouvent à Paris, ainsi que tout ce qu'elle pourrait recevoir de mes biens après ma mort. Quant à mes capitaux, créances et bien mobiliers que je possède en Europe et en Amérique j'en donne et lègue à ma fille les trois-cinquièmes en réservant les deux cinquièmes que je donne et lègue pour être également distribués à mes compatriotes Polonais militaires qui se trouvent en Amérique et à prendre sur mes fonds placés dans ledit pays.
Quant aux deux cinquièmes de mes capitaux, créances et bien mobiliers qui sont en Europe je les dispose de la manière suivante.
Je lègue à Mr Zubelewicz mon caissier de Rózanka la somme de huit mille florins de Pologne, à Antoine Kotarski, mon valet de chambre, six mille florins.
Je lègue la somme de dix mille florins de Pologne pour être également distribués, à savoir à Stasiek G³adki - chargé d’allumer les réverbères de mon palais de Varsovie, à Wierzbi³o - aide de cuisine, à Jean Jeleniewski - domestique, a Jean Kuncewicz - laquais et à Filipowicz - employé comme stucateur à Dowspuda.
Je lègue aussi aux successeurs de la femme juive Leybkowa dite Szachrajka trois mille florins, aux successeurs directs de Chaim Hirszowicz, mon ancien facteur de Dospuda, quatre mille florins de Pologne.
Je lègue une pension viager de mille deux cents florins de Pologne à Mr Jean Loman, mon ancien secrétaire, payables chaque année - en le priant de donner tous les éclaircissements aux exécuteurs testamentaires et même de les aider dans la correspondance s'il en est requis.
Je lègue la somme de dix mille florins de Pologne pour être déposés chez Monsieur le Général Kniaziewicz avec lettre ci-joint qui lui expliquera mes intentions.
Je lègue la somme de cinquante mille francs pour être employée pour le bien-être et les intérêts de notre malheureuse cause et la confie aux soins du Prince Czartoryski, de Messieurs Morawski et Plichta en les autorisant d'en faire l'usage secret de ladite somme sans rendre compte à personne.
Je lègue dix mille francs à Monsieur Oleszczyñski graveur polonais en l’engageant à continuer à dévouer son ciseau à rendre éternel le souvenir de la gloire nationale.
Je lègue six mille francs à celui de mes compatriotes polonais, qui réussira le mieux à compléter l'ouvrage sur la révolution polonaise de Maurice Mochnacki; La Société polonaise de Secours à l’Enseignement à Paris en adjugera le prix.
J'assigne deux mille florins de Pologne pour être remis aux deux curés de Raczki et Janówka afin que la moitié du montant soit destinée à dire deux messes pour le repos de mon âme, et l'autre à être distribuée ce jour-là aux plus pauvres des deux paroisses.
Je donne la somme de quatre mille florins pour les habitants israélites de Raczki les plus pauvres et, connaissant les vertus évangéliques de Mr le curé Dabkowski, je le prie de se charger de cette distribution sans les obliger de rendre compte à personne.
Je lègue aussi dix mille francs à la Société de Bienfaisance des Dames polonaises, pour seconder leur entreprise charitable et édifiante.
Je lègue et mets à la disposition de mes exécuteurs testamentaires la somme de douze mille francs pour servir afin que mes légataires éloignés puissent recevoir sans diminution la totalité des sommes qui leur sont assignées; de plus pour les woyages que l'on serait tenu de faire pour l’Amérique ainsi que pour tout autre dépense imprévue.
Je prie mon ami Mr Fenimor Cooper dont la sympathie pour ma nation est bien connue de vouloir bien diriger et appuyer de son crédit , la personne chargée de distribuer quelques faibles secours, pour mes braves et infortunés compatriotes et camarades.
Je lègue et mets à la disposition de Mr le Comte Soltan mon ami, huit mille francs et le prie instamment de les employer dans ces circonstances critiques sans faire de façon pour frais de voyage et autres dépenses indispensables durant la tutelle de ma fille.
Je lègue enfin les deux-cinquièmes de mes capitaux et biens mobiliers en Pologne,après en avoir prélevé, les susdits legs et donations, je veux que le reste soit versé à la Caisse de la Société de Secours de l’Education, présidée par le Prince Czartoryski, et dont je m’honore d’être un des membres.
Je regrette vivement, que des circonstances impérieuses ne me permettent point, de conf
ier mon unique enfant aux soins tutélaires de sa tante Madame la Comtesse Niesiołowska et qu’ainsi Louise, guidée par son exemple et ses conseils, ne s’écarte jamais du chemin de la vertu et de la religion.
Je prie instamment les personne qui auront la t
utelle, de veiller que ma fille habite constamment la France jusqu’à sa majorité. Je prie mes amis d'avoir quelques indulgence pour un invalide estropié de la main et qui n'a presque pas fait usage de la plume, depuis plus de 20 ans.
Voici l'inventaire approximatif de ce que je possède à savoir: inscription sur les rentes pour douze mille francs de revenu déposés chez Mr le Baron Delessert: en Falconets Zuarante neuf mille ducats de Naples; ainsi que les actions et certificats de différents placements en Amérique plus mille cinq cents francs de revenu sur les rentes françaises déposées contre reçu chez Messieurs Lamare, Piet et Poignent, notaires à Paris; des coupons et quelques fonds se trouvent ches chez Mr Vells, banquier américain à Paris; les obligations sur les fonds du Mexique et de la Colombie, se trouvent chez Messieurs Simpson et Batard à Londres.
Tout ce que contient cet inventaire, qui comprend ce que je me trouve posséder en ce moment, peut s’évaluer environ à la somme de huit cent mille francs.
Ceci est mon testament et ma dernière volonté, que j'ai écrit et signé de ma propre main.
Fait à Paris le 9 août mil huit cent trente quatre - je dis 1834.
(-) Louis Michel Pac.

Wiadomość o śmierci Paca
Do Panów Delessert i spółka w Paryżu
Smyrna, 31 sierpnia 1835
Panowie! Mieliśmy zaszczyt pisać do Panów 13 bm. poprzez Marsylię: nie mając jednak przyjemności otrzymania od tego czasu wiadomości śpieszymy Państwu donieść o pewnym smutnym wydarzeniu, śmierci P. hrabiego Ludwika Paca ostatniej nocy o godzinie drugiej rano w następstwie zapalenia jelit i choroby żołądka.
Ten dzielny i dostojny człowiek przybył do Aten dnia 6 bieżącego miesiąca z listowną rekomendacją i kredytem dla nas ze strony Panów Feraldi z Aten, do którego zwrócili się Panowie Falconnet
i spółka z Neapolu. Był już chory gdy nasz szef zaopiekował się nim i kiedy powziął wiadomość o łączącej go przyjaźni z Panem Beniaminem Delessert. Udzielono mu wszelkiej pomocy, zwłaszcza w ciągu ostatnich ośmiu dni, gdy choroba nie dawała za wygraną.
W
końcu, na wiadomość uzyskaną po wizycie lekarza o godzinie ósmej wieczorem, iż prawdopodobnie choroba nasili się w nocy, nasz szef podjął pilne starania w celu uprzedzenia władz francuskich. Konsul i chancelier byli nieobecni, nasz szef udał się więc do chorego z pierwszym tłumaczem: towarzyszyli mu w ostatnich chwilach życia i indagowali go w sprawie miejsca, gdzie mogą być zdeponowane jego papiery, na co on wskazał Waszą Wysokość Benjamina Dellessert.
Gdy chodzi o testament, powiedział, że sporządził go
na rzecz córki, swego jedynego dziecka, które jest w klasztorze w Rzymie oraz, że dokument ten znajduje się w Korfu i jest w posiadaniu jego guwernera.
Aczkolwiek P. hrabia Pac zachował się godnie do ostatnich chwil swego życia, to jednak z wielkim trude
m czynił swoje wyznania. Pozostałe po nim przedmioty zostały opieczętowane. Inwentarz, zgodnie z obowiązującym prawem zostanie sporządzony przez konsula Francji i wysłany.
Jego śmierć była naturalna i chrześcijańska, podczas komunii otrzymał pełną życzliw
ości pomoc duchową. Jego konto u nas opiewało na kwotę 3 800 franków, chociaż nie korzystał z tych funduszy. Będziemy zmuszeni być może przeznaczyć je na pokrycie wydatków a następnie zrefundujemy P. Feraldi.
Nie wątpimy, że otrzymacie całą dokumentację n
iezbędną w uregulowaniu spraw dotyczących Panny Pac. Jeśli chcielibyście przekazać nam kilka wskazówek w celu zabezpieczenie pamiątek po jej ojcu, jesteśmy gotowi do ich wykonania.
Proszę wierzyć, Panowie, że to wydarzenie do głębi nas poruszyło, bowiem było coś wspaniałego i uroczystego w ostatnich momentach życia tego człowieka i w tym, co on świadczył na rzecz swego dziecka, którego już samo imię pogodnie usposabia.
(-) Jacob van Lennepert C.

Inventarz po śmierci Paca

(sporządzony w Smyrnie 25 stycznia 1836 r.)
1. Złoty zegarek na złotym łańcuszku.
2. Busola w pudełku ze złota.
3. Złoty sygnet z pieczęcią.
4. 60 złotych monet.
5. 6 dukatów holenderskich.
6. Kilkadziesiąt sztuk innych monet.
7. List kredytowy wystawiony przez Feralda na rzecz L. M.
Paca

List w sprawie pomnika Paca
Do WP Lomana w Paryżu
Warszawa 17 lipca 1842.
"...Ponieważ nie masz w tej chwili nic w Twojej kasie, nie wiem jak sobie dasz radę z obstalunkami na pomnik śp. Jenerała w Smyrnie, jak też z restauracją obrazów; radź sobie w tym względzie jak możesz; jeżeli nie można inaczej, to chociaż pożycz ażeby w Smyrnie pomnik był wystawionym jak najrychlej."
Ksawery Sapiecha
(Żródło: Biblioteka Polska w Paryżu - rękopisy)

Wiadomość od konsula z Istambułu
Istambuł, 5.12.1988 r.
W odpowiedzi na Pana list z dnia 11.11.br. w sprawie pomnika gen. Ludwika Michała PACA, który znajdował się na dziedzińcu klasztoru. Św. Polikarpa w Smyrnie (obecnie Izmir), w załączeniu przesyłamy (...) broszurkę - informację dla zwiedzających dot. tego pomni
ka.
Informacja opracowana została przez polskich inżynierów pracujących na budowie elektrowni w miejscowości Yenikoy-Kemerkoy, ok. 200 km od Izmiru. Broszurka zawiera informacje na temat aktualnego stanu tego obiektu.
W uzupełnieniu informacji zawartych w
broszurce pragniemy dodać, iż w latach trzydziestych w jednym z tureckich miesięczników historyczno-literackich ukazała się obszerna informacja dot. pobytu gen. L. M. Paca w Smyrnie. Z artykułu tego wynika, iż gen. Pac prowadził działalność charytatywną na terenie miasta (finansował dom opieki dla bezdomnych), za którą otrzymał medal ówczesnego sułtana Abdulmecid'a...
Z poważaniem
(-)Jan Kołacin - Konsul

Pomnik Paca w Izmirze



Kościół, w sąsiedztwie którego Ludwik Pac znalazł miejsce wiecznego spoczynku, nosi imię św. Polikarpa, pierwszego biskupa Smyrny. Kościół związany jest z klasztorem O.O. Kapucynów, którzy przybyli z Francji i osiedlili się w Smyrnie w 1634 r. Ich pierwszy klasztor z kaplicą został całkowicie zniszczony przez pożar w 1763 r. W 1775 r. zbudowano nowy klasztor i kościół św. Polikarpa. Był on również zniszczony przez pożar w 1841 r., ale wkrótce odbudowany.
W XIX wieku przy klasztorze istniał szpital francuski i szkoła dla dziewcząt prowadzone przez Siostry Miłosierdzia. Wśród sióstr pracowała przez 22 lata Polka s. Jadwiga Zaleska z Krakowa. Działania wojenne 1922 r. oszczędziły kościół, ale klasztor był spalony. W następnych latach klasztor odbudowano.
Dnia 16 września 1855 r. pod pomnikiem L. Paca złożył kwiaty Adam Mickiewicz, który przebywał w Smyrnie w czasie postoju statku, którym płynął z Marsylii do Stambułu.
Pomnik przetrwał działania wojenne w latach 1920-22, w czasie których został zniszczony klasztor; uległ zniszczeniu dopiero w latach późniejszych. Zachował się tylko fragment tablicy z napisem polskim.
O istnieniu pozostałości pomnika księża francuscy z kościoła św. Polikarpa poinformowali polskiego duszpasterza ze Stambułu franciszkanina ks. Jerzego Simę, który rozpoczął starania o odtworzenie pomnika. Do tej inicjatywy przyłączyli się przebywający w Turcji pracownicy polskich przedsiębiorstw budujących elektrownie w Yenikoy i Kemerkoy koło Milasu. Pełna rekonstrukcja pomnika okazała się niemożliwa. Architekt Jan Cichy opracował - po licznych konsultacjach i analizach informacji o dawnym pomniku - projekt tablicy, która w pewnym stopniu zastępuje dawny pomnik. W tablicy zrezygnowano z tekstu łacińskiego, natomiast skróconą wersję dawnego epitafium sformułowano w trzech językach: polskim, francuskim i tureckim. Realizacje pomnika wzięli na siebie pracownicy budowy w Yenikoy pod kierunkiem inż. T. Rubaszowskiego - dyrektora technicznego tej budowy.
Podjęta inicjatywa spotkała się z życzliwością J. Em. Ks. Giuseppe Bernardiniego, arcybiskupa Izmiru i Wikariusza Apost. Małej Azj
i.
Wytrwałe starania wielu ludzi dobrej woli doprowadziły do urzeczywistnienia zamierzonego przedsięwzięcia i w lipcu 1987 r. tablica ku czci generała Ludwika M. Paca została wykonana i umieszczona w sąsiedztwie kościoła św. Polikarpa, bezpośrednio obok mi
ejsca, gdzie dawniej stał pomnik.
Tablicą tą rodacy uczcili pamięć Ludwika Michała Paca - wiernego syna Ojczyzny i bohaterskiego bojownika o jej wolność.

Tablica pamiątkowa z 1987 r.
DOM
LUDWIK MICHAŁ HRABIA PAC
POLAK
Ze szlachetnego rodu, senator
W Królestwie Polskim, generał wojsk
napoleońskich i polskich, patriota wielki,
mąż waleczny i opiekun sztuk pięknych,
wierny chrześcijanin.
Urodzony 19 maja 1780 roku całe życie
poświęcił walce o umiłowaną Polskę
i jej wyzwolenie, tu w Izmirze
31 sierpnia 1835
roku zmarł
i został pochowany.
Niech spoczywa w pokoju
.
Opr. na podstawie: Maciej Robakiewicz, Informacja dla zwiedzających.
__________________________________________________________________________
DOWSPUDA HRABSTWO & GMINA
pismo Stowarzyszenia Hrabstwo i Gmina Dowspuda
Wydawca: DOWSPUDA - Acta Dowspudiensis (AD)
ul. G. Morcinka 28/1, 01-496 Warszawa
tel. (022) 6384092, kom. 0503957007
e-mail: dowspuda@webmedia.pl
Dowspuda - Święte Miejsce, 24 czerwiec 2001
__________________________________________________________________________________